
Tymczasem jedno jest pewne - słodkie, smażone wyroby w kształcie zawiniętego ciasta, podobnie jak pączki, tradycyjnie robiono w czasie ostatków i kojarzą się nam dzisiaj z Tłustym Czwartkiem. W mojej rodzinie (trzecie pokolenie na Warmii) nazywaliśmy je po prostu chruścikami, choć robione według tradycyjnego regionalnego przepisu ze śmietaną, spirytusem lub octem i odrobiną sody, chrupiące nigdy nie były. Raczej ciężkie i dość zwarte miały z wierzchu złotą skórkę. W środku można było wypatrzeć jasną cieniutką warstwę. Szczerze przyznam, że jako dziecko z łakoci smażonych w tym czasie w rodzinnym domu wybierałam rogate pączki i wyczekiwałam na twarogowe oponki.
Dzisiaj polecę Wam natomiast prosty przepis na ciasto chruścikowe, które stosuję w moim domu już od dłuższego czasu. Receptura tradycyjnie regionalna nie jest, ale z całą pewnością można z niej wyczarować chrupiący chrust co się zowie:
½ kg mąki,
szczypta soli,
6 żółtek,
1 szklanka nieschładzanego piwa (tu przemycam warmińską nutę wybierając piwo o słodkim smaku z lokalnego browaru, np. śliwkowe czy wiśniowe).
Proces przygotowania jest taki sam jak przy faworkach tradycyjnych. Koniecznie pamiętajcie, że chruściki to przysmak zapustowy, czyli związany z dawną tradycją wspólnej zabawy. Jeszcze przed smażeniem zaproście gości.
Smacznego
![]() |
Na początek wziąć tylko część mąki. Żółtka oddzielić od białek. Piwo wlewać w wysokości, aby solidnie się spieniło. |
![]() |
Do ciasta należy wgnieść tyle mąki, żeby było elastyczne i dało się łatwo wałkować. Ciasto podzielić na mniejsze części. |
![]() |
Ciasto cały czas podsypywać mąką podczas wałkowania. Powinno być cieniutkie jak na domowy makaron (ale kto jeszcze dzisiaj robi domowy makaron?). |
![]() |
Swoje chruściki usmażyłam na oleju (1 litr), ale smaczne będą też na smalcu. Oczywiście na koniec cukier puder. |
Anita (tekst i fotografie)
Komentarze
Prześlij komentarz