Przejdź do głównej zawartości

Mały szok dziejowy

Pamięć jest zawodna, a ocena realnej sytuacji czasem nie do końca adekwatna do faktów - ludzkie to i zwyczajne. Prawdę i tylko prawdę (choć filozofowie zaczęliby w tym momencie burzliwą dyskusję, co to jest prawda) oddają dopiero bezstronni i nieprzekupni "świadkowie" i "archiwiści" naszych poczynań, czyli dżs-y!!!
W trakcie niekończących się porządków w zbiorze dokumentów życia społecznego, gdyż (jak wiadomo) lubią się one mnożyć, przestawiać i w ogóle są bardzo towarzyskie, ułożyły się koło siebie  nagle dwa o takim samym rodowodzie i funkcji: zakładki-kalendaria wydarzeń wydawane co miesiąc przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Olsztynie.
I oto w dwóch kolumnach po bokach tekstu widzimy zakładkę z listopada 2010 r. oraz z listopada bieżącego 2015. Czy to małe zestawienie nie budzi jedynie słusznych wniosków, że imprezy w WBP w Olsztynie w ciągu tych sześciu lat wykazały naprawdę optymistyczny przyrost naturalny, a do tego, że wyrażenia "martwy sezon" i "jesienny spleen" nas nie dotyczą? Budzą! Niech ta dżs-owa fantazja ujawni wszystkim wątpiącym, znudzonym i niezorientowanym szokującą prawdę: w naszej Bibliotece NAPRAWDĘ DUŻO SIĘ DZIEJE! I dobrze, gdyż to znak, że biblioteka to miejsce żywe i pełne propozycji dla miłośników słowa, obrazu (w tym ruchomego), muzyki, informatyki... i innych pasji. Zapraszamy wszystkich, wołając gromkim głosem "Biblioteka - Twój czas, Twoje miejsce".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Faworki czy chrust?

Zapytano mnie ostatnio czy na Warmii jadano faworki czy chrust. Sądząc z zachowanych opisów etnograficznych częściej spotykaną nazwą są faworki. Samo słowo ma ciekawą etymologię. W języku angielskim favor oznacza łaskę, przychylność (co z kolei nasuwa skojarzenia z zabieganiem w okresie zapustnym na Warmii o pomyślność w przyszłorocznych plonach). W języku francuskim faveur ma dodatkowe znaczenie – odnosi się do wąskiej wstążki. Chrust do słowo polskie i odnosi się do suchych gałązek albo gęstych zarośli. Wyraźnie tłumaczy to istotę słodkich chruścików. Ponieważ jednak badań językoznawczych na ten temat na Warmii nikt nie zrobił, kwestia faworki czy chruściki pozostanie jak na razie nierozstrzygnięta. Tymczasem jedno jest pewne - słodkie, smażone wyroby w kształcie zawiniętego ciasta, podobnie jak pączki, tradycyjnie robiono w czasie ostatków i kojarzą się nam dzisiaj z Tłustym Czwartkiem. W mojej rodzinie (trzecie pokolenie na Warmii) nazywaliśmy je po prostu chruścikami, choć r...

Kurpiowsko-mazurskie fafernuchy

W kilku książkach o tradycjach kulinarnych Warmii i Mazur znalazłam informacje o fafernuchach – niemożliwie twardych ciastkach w charakterystycznym kształcie kopytek, będących świetnym dodatkiem do… wódki. Kurpiowsko-mazurskie łakocie Jednym tchem wymienia się je z innymi daniami o dziwnych nazwach jak dzyndzałki, farszynki czy karmuszka. Nie świadczy to jednak o tym, że owe fafernuchy wyszły z kuchni dawnych Warmiaków albo Mazurów. Jak się przekonałam, nadal współczesnym mieszkańcom naszego województwa pozostają dość obce. Słusznie natomiast łączy się je z Kurpiami i ich dziedzictwem kulinarnym. Ciekawie na ich temat pisze autor bloga Weganon. Warto jednak tylko zastanowić się czy faktycznie ciacha przywędrowały z Mazur na Mazowsze, czy może odwrotnie. Biorąc pod uwagę skąd pochodzą sami Mazurzy, kierunek przenikania się kultur może być zaskakujący i nieoczywisty.  Pieprzowe ciasteczka Sama nazwa tych „pogryzajek” pochodząca z niemieckiego „pfefferkuchen” może też...

Sekretne życie zwierząt, czyli z wizytą w Kosewie Górnym

  Jeśli lubicie wypoczywać na łonie natury, mam dla was propozycję na weekend: rodzinną wycieczkę do Kosewa Górnego na fermę jeleniowatych, która działa w ramach Stacji Badawczej Instytutu Parazytologii Polskiej Akademii Nauk. Oprócz działalności naukowej stacja realizuje również misję edukacyjną, organizując spacery z przewodnikiem po wybiegach dla zwierząt oraz wydając publikacje. Zwiedzający mogą oglądać w warunkach zbliżonych do naturalnych trzy gatunki jeleniowatych: jelenie szlachetne, azjatyckie jelenie sika oraz daniele. Przewodnicy, którymi są pracownicy stacji, opowiadają wiele ciekawych szczegółów z życia swoich podopiecznych i chętnie odpowiadają na wszelkie pytania zwiedzających, prostując przy tym wiele mylnych wyobrażeń laików. Największą atrakcją, zwłaszcza dla najmłodszych uczestników spacerów, są spotkania z oswojonymi osobnikami, które – wychowane przez pracowników stacji – nie boją się ludzi i chętnie do nich podchodzą. Podczas mojego pobytu na fermie przez wi...