Przejdź do głównej zawartości

Region złapany w sieci

Z nieskrywaną dumą ogłaszamy, że uruchomiliśmy Warmińsko-Mazurską Bibliotekę Cyfrową. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że pierwsi (a nawet i drudzy) nie jesteśmy. Jednak lepiej późno, niż wcale. Jutro, czyli 8 maja 2015 r. nastąpi oficjalna promocja strony internetowej http://wmbc.olsztyn.pl/dlibra. Przy okazji zapraszamy do Starego Ratusza w Olsztynie na wystawę poświęconą konserwacji cennych zabytkowych zbiorów z naszej biblioteki. Bo trzeba wiedzieć, że jak chronić to porządnie - od wyczyszczenia i odrestaurowania, po digitalizację.
A wracając do biblioteki cyfrowej, Warmia i Mazury to nie Śląsk, ani Wielkopolska, w których to regionach historia oszczędziła więcej zabytków pisanych. Nasz region, z wiadomych względów jest dużo uboższy w inkunabuły czy stare druki, tym bardziej bibliotekarze dokładają starań, aby zachować należycie to, co przetrwało. A i każda najmniejsza pamiątka dawnych dziejów wydaje się nam cenna. Toteż w Warmińsko-Mazurskiej Bibliotece Cyfrowej znajdziecie najróżniejsze zbiory. Od starych druków, przez fotografie, czasopisma i pocztówki, po drobne, ale niezwyczajne dokumenty życia codziennego. Zaczęliśmy w lutym. Kolekcje są jeszcze niewielkie, lecz rozrastają się i mamy nadzieję, że każdy znajdzie dla siebie coś inspirującego. Zapraszamy na pokład naszej cyfrowej żaglówki i... miłego surfowania. 
anita
http://wmbc.olsztyn.pl/dlibra.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Faworki czy chrust?

Zapytano mnie ostatnio czy na Warmii jadano faworki czy chrust. Sądząc z zachowanych opisów etnograficznych częściej spotykaną nazwą są faworki. Samo słowo ma ciekawą etymologię. W języku angielskim favor oznacza łaskę, przychylność (co z kolei nasuwa skojarzenia z zabieganiem w okresie zapustnym na Warmii o pomyślność w przyszłorocznych plonach). W języku francuskim faveur ma dodatkowe znaczenie – odnosi się do wąskiej wstążki. Chrust do słowo polskie i odnosi się do suchych gałązek albo gęstych zarośli. Wyraźnie tłumaczy to istotę słodkich chruścików. Ponieważ jednak badań językoznawczych na ten temat na Warmii nikt nie zrobił, kwestia faworki czy chruściki pozostanie jak na razie nierozstrzygnięta. Tymczasem jedno jest pewne - słodkie, smażone wyroby w kształcie zawiniętego ciasta, podobnie jak pączki, tradycyjnie robiono w czasie ostatków i kojarzą się nam dzisiaj z Tłustym Czwartkiem. W mojej rodzinie (trzecie pokolenie na Warmii) nazywaliśmy je po prostu chruścikami, choć r...

Kurpiowsko-mazurskie fafernuchy

W kilku książkach o tradycjach kulinarnych Warmii i Mazur znalazłam informacje o fafernuchach – niemożliwie twardych ciastkach w charakterystycznym kształcie kopytek, będących świetnym dodatkiem do… wódki. Kurpiowsko-mazurskie łakocie Jednym tchem wymienia się je z innymi daniami o dziwnych nazwach jak dzyndzałki, farszynki czy karmuszka. Nie świadczy to jednak o tym, że owe fafernuchy wyszły z kuchni dawnych Warmiaków albo Mazurów. Jak się przekonałam, nadal współczesnym mieszkańcom naszego województwa pozostają dość obce. Słusznie natomiast łączy się je z Kurpiami i ich dziedzictwem kulinarnym. Ciekawie na ich temat pisze autor bloga Weganon. Warto jednak tylko zastanowić się czy faktycznie ciacha przywędrowały z Mazur na Mazowsze, czy może odwrotnie. Biorąc pod uwagę skąd pochodzą sami Mazurzy, kierunek przenikania się kultur może być zaskakujący i nieoczywisty.  Pieprzowe ciasteczka Sama nazwa tych „pogryzajek” pochodząca z niemieckiego „pfefferkuchen” może też...

Sekretne życie zwierząt, czyli z wizytą w Kosewie Górnym

  Jeśli lubicie wypoczywać na łonie natury, mam dla was propozycję na weekend: rodzinną wycieczkę do Kosewa Górnego na fermę jeleniowatych, która działa w ramach Stacji Badawczej Instytutu Parazytologii Polskiej Akademii Nauk. Oprócz działalności naukowej stacja realizuje również misję edukacyjną, organizując spacery z przewodnikiem po wybiegach dla zwierząt oraz wydając publikacje. Zwiedzający mogą oglądać w warunkach zbliżonych do naturalnych trzy gatunki jeleniowatych: jelenie szlachetne, azjatyckie jelenie sika oraz daniele. Przewodnicy, którymi są pracownicy stacji, opowiadają wiele ciekawych szczegółów z życia swoich podopiecznych i chętnie odpowiadają na wszelkie pytania zwiedzających, prostując przy tym wiele mylnych wyobrażeń laików. Największą atrakcją, zwłaszcza dla najmłodszych uczestników spacerów, są spotkania z oswojonymi osobnikami, które – wychowane przez pracowników stacji – nie boją się ludzi i chętnie do nich podchodzą. Podczas mojego pobytu na fermie przez wi...