Przejdź do głównej zawartości

Posty

Jak to jest zostać pisarzem...

Uwaga: to będzie niezwykle osobisty wpis - w pierwszej osobie z odniesieniami do biografii piszącego oraz z - być może - dyskusyjnymi przemyśleniami. Takich na blogu regionalnym do tej pory chyba nie było. Ale gdzie ma się człowiek z Pracowni Regionalnej wypisać, jak nie na na blogu Pracowni?... W większości wywiadów, które czytałam - a w których padło to wiekopomne pytanie - pisarz, poeta, czy inny człowiek słowa, wiedział, po stokroć wiedział, że kiedyś będzie pisał książki. Wiedział zgoła od urodzenia, od wczesnego dzieciństwa, czy odkąd tylko poznał litery. Wtedy też już wiedział, że może nie robić w życiu wielu rzeczy, ale pisał to będzie NA PEWNO! Bo to zawsze był jego los, przeznaczenie i podstawowa pasja. I wiedział o tym każdy z jego rodziny, jego wszyscy nauczyciele oraz większość znajomych. A ja nie wiedziałam. Bo co innego jest umieć pisać - oczywiście w sensie literackim (jak to brzmi) - a co innego chcieć i musieć pisać. Bo niektórzy muszą, inaczej się ud...

Skarb pod jemiołą

Mówią: święta, święta i po świętach. W bibliotece też zdjęto dekoracje i zniknęła choinka. Ale chcę się z Wami podzielić pewną poświąteczną refleksją, a właściwie odkryciem. Odkryciem literackim i etnograficznym, naturalnie dotyczącym naszego regionu.Chodzi o Viscum Album L. czyli jemiołę pospolitą, niepozorną krzewinkę, która rośnie sobie wysoko na drzewach (głównie liściastych) wiodąc spokojne życie niesławnego półpasożyta. Widać ją z daleka, bo jej gałązki zwieszają się niczym malownicze kule, które tak chętne wieszamy w święta pod sufitem. No właśnie! Tylko po co? I czy zawsze tak było? Weiße Mistel, Rys. Franz Eugen Köhler, Köhler's Medizinal-Pflanzen , 1897 Jeszcze 20 lat temu nikomu nie przyszłoby do głowy, aby wdrapywać się na topolę lub brzozę, żeby ścinać gałęzie jemioły, aby móc się pod nią bezkarnie całować. Owszem, białe owocki wyglądają uroczo, ale to przecież tylko pokarm dla ptaków. Już w szkole uczono, że to jemiołuszka ( Bombycilla garrulus L. ) zjadaj...

Polska i Timbuktu, czyli małe apokalipsy książek

Gdy bibliotekarz widzi książkę o tytule "Hardcorowi bibliotekarze z Timbuktu" J. Hammera, natychmiast budzą się w nim pytania, co też może znaczyć określenie "hardcorowi" w odniesieniu do bibliotekarzy?! Że są tacy rzutcy w zdobywaniu lub wypożyczaniu książek? Że są kreatywni i pracują przy milionie projektów? Że są aktywni i kochają sport jeszcze bardziej niż odjazdowi bibliotekarze z Warmii i Mazur? Nic z tych rzeczy. Ale najpierw mała dygresja... Podczas studiów z bibliotekoznawstwa przedmiot "Historia książki" dostarczał nam, studentom, naprawdę wielu informacji - ale różnych: ważnych, intrygujących, potrzebnych, zabawnych, czasem trochę nudnych. Największe wrażenie jednak zrobiły na nas zajęcia, gdy pojawił się przed nami obraz urny ze spopielonymi książkami...  Podczas małej apokalipsy polskiego piśmiennictwa, jaka rozegrała się w czasie II wojny światowej, straciliśmy większość dorobku naszej kultury pisanej. W samej Bibliotece Ordynacji Krasiń...

Dżs-y – zebrać, ogarnąć, udostępnić… czyli krótkie i radosne wspomnienie poszkoleniowe

Pierwsza w historii WBP w Olsztynie tura szkoleń z opieki nad zbiorami dokumentów życia społecznego (tura jesienna, bo kto wie, co przed nami) została oficjalnie zakończona. Wszyscy wiedzą, że szkolący przenigdy w świecie nie powinien mówić post factum : “Było świetnie i bardzo mi się podobało! To było fantastyczne szkolenie!”, bo to już nawet nie jest strzał w stopę, tylko w głowę. Wszak tak powinni powiedzieć uczestnicy... Ale – po pierwsze - jak zmusić uczestników, żeby napisali na blogu Pracowni, że było świetnie i się podobało?! A po drugie, czy szkolący w ogóle nie na prawa nic powiedzieć?... To by było zbyt smutne – więc szkolący mówi: “To było świetne szkolenie, bo uczestnicy byli fantastyczni!”. Do tego szkolący zapewnia, że próbował z wszystkich sił przekazać kilka sprawdzonych sposobów na ogarnięcie żywiołu, jakim są dżs-y, przyznając jednocześnie, że – mimo iż walczy z tym żywiołem już od 11 lat i jakieś tam doświadczenie posiada – wciąż się uczy, zatem kolejne szkol...

Czytaj – Graj – Pamiętaj... o regionie!

Na wczorajszej letniej imprezie (czyli kolejnej edycji projektu "Czytaj – Graj – Pamiętaj") Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Olsztynie zachęcała mieszkańców naszego miasta, jak również licznie przemierzających Stare Miasto turystów, do udziału różnorakich grach i zabawach, propagując w ten sposób książkę, czytelnictwo, nowe technologie i oczywiście nasz piękny region. Silna grupa regionalna dwoiła się i troiła (co widać na poniższym filmie), gdyż gry i zagadki związane z Warmią i Mazurami cieszyły się niekłamanym powodzeniem. Memorki regionalne (czyli karty przedstawiające różnorakie miejsca w Olsztynie – obecnie i przed stu laty), łamigłówka bazująca na herbach naszych miast oraz układanka regionalna były oblegane. Siły Pracowni Regionalnej walecznie wspierała Piątka z zagadkami na temat naszego miasta. Oczywiście atrakcji podczas imprezy było więcej – a udział w każdej z nich przybliżał możliwość wygranej książki oraz po prostu zapewniał dobrą zabawę. Uczestnicy miejscow...

W każdym jeziorze są topniki

Miło się robi na duszy bibliotekarzowi kiedy do biblioteki trafi młody człowiek, lat około 6 (i 1/2, jak dodaje sam z niekłamaną dumą), który to człowiek nie tylko wykazuje autentyczną ciekawość starymi książkami, ale jeszcze ma cierpliwość, by niemal trzy godziny dawać się zabawiać ciekawostkami z etnografii czy bibliotekoznawstwa. A takich właśnie wdzięcznych czytelników gościliśmy wczoraj w Starym Ratuszu. Jako, że obiecane zostało, tak też dotrzymuję słowa - oto relacja z niezwykle miłej wizyty dziewczynek i chłopców z Olsztyna, Stawigudy, Sząbruka i Łupsztychu oraz Igora z z Halle w Niemczech, który spędza pod Olsztynem wakacje. Przy okazji pozdrowienia dla nauczycieli ze Szkoły Podstawowej nr 9 w Olsztynie, którzy już kolejny raz korzystają z regionalnej oferty edukacyjnej naszej biblioteki. Punkt pierwszy programu - wycieczka po ciekawych miejscach na starówce. Był pomnik Kopernika, zamek i święty Jakub w progach biblioteki. Piękna pogoda dopisała, a więc grzechem byłoby...